STUDIUM

Podobnie jak obserwacja eskadry >dziennych dysków< Kennetha Arnolda z 24 czerwca 1947 roku w USA, szeroko rozreklamowana przez środki przekazu, stała się impulsem do powstania i szybkiego rozwoju ruchu ufologicznego, a co za tym idzie dokumentowania tego rodzaju zdarzeń na Zachodzie, tak powstały 8 lipca 1978 roku w Polsce Klub Kontaktów Kosmicznych z siedzibą w Bydgoszczy, za sprawą druku w tamtejszych FAKTACH cyklu >Goście z kosmosu?< autorstwa redaktora Lucjana Znicza-Sawickiego, który został jego przewodniczącym – okazała się być zarzewiem zainteresowania tym tematem mieszkańców  kraju nad Wisłą, gdzie od Wybrzeża po Tatry, jak grzyby po deszczu, zaczęły wyrastać kolejne Kluby, głównie w 1983 roku, w którym pojawiło się 11 podobnych grup; w sumie w I Ogólnopolskim Zjeździe Ufologicznym w Krakowie [1983.09.23-25] wzięło udział kilkudziesięciu przedstawicieli polskiej ufologii stosowanej. W międzyczasie, 24 czerwca 1981 roku zostało zarejestrowane Warszawskie Towarzystwo Badań NOL >UFO-VIDEO<, któremu przewodniczył Janusz Marczak. Spośród kilkunastu organizacji jakie zawiązały się do 1983 roku włącznie w Polsce, do dziś dotrwał jedynie Klub Kontaktów Kosmicznych, któremu sekunduje kilka  powstałych w międzyczasie grup ufologicznych. Czym został spowodowany ten krach na odcinku zainteresowania fenomenem UFO? Opinie na ten temat są podzielone, jednak z przebiegu wydarzeń jakie miały miejsce w polskim ruchu ufologicznym do 2000 roku włącznie, wynika, że głównym powodem inercji był brak zainteresowania na odcinku dokumentowania wydarzeń w terenie, co znalazło odzwierciedlenie w trakcie III Ogólnopolskiego Zjazdu Ufologicznego w Lublinie [1985.09.20-22], na którym przedstawiciele trzech Klubów wraz z WTB NOL >UFO-VIDEO< wydali petycję zatytułowaną „Stanowisko w sprawie prowadzenia rzeczowych prac badawczych”. Za tym niewiele mówiącym tytułem okolicznościowego dokumentu kryła się głównie dezaprobata związana z brakiem dostatecznego zaangażowania organizacji podstawową dlań działalnością, jaką było, jest i wciąż pozostaje – rzeczowe dokumentowanie i prezentowanie odnośnych wyników badań UFO w terenie. Ponieważ nie było to zjawisko nowe, a trudności w ogłaszaniu Raportów z badań właściwie żadne, w 1983 roku przystąpiłem do napisania Poradnika Rejestracji „doświadczeń” z UFO, który ukazał się w 1985 roku, jednak jak wykazała praktyka, przez kolejne lata nic się pod tym względem nie zmieniało; znaczącą aktywność wykazywały jedynie Krakowski Klub Popularyzacji Badań UFO oraz KKK, którym sporadycznie towarzyszyło kilka osób z innych organizacji.

Jakkolwiek powyższe przyczyny były bardzo istotne, z moich własnych obserwacji i odczuć w związku z wyrażanymi opiniami wielu osób na organizowanych imprezach ufologicznych wynikało, że drugim, zasadniczym powodem  inercji było pogłębiające się uczucie zawodu, że mimo licznych przejawów manifestowania się UFO, nigdzie na świecie nie dochodzi do zapowiadanych kontaktów z domniemanymi kosmitami! Jak przemożne było to odczucie nie tylko wśród członków organizacji usiłujących zgłębiać temat UFO, niech świadczy jeden z wielu zabawnych epizodów, który miał miejsce na początku lat 80. XX wieku.

Pewnego dnia późnym popołudniem zadzwonił telefon i sądząc po głosie, był to młody mężczyzna, który przedstawił się, upewnił z kim rozmawia, i ni stąd ni zowąd, jakby sprawa była oczywista, powiedział: Proszę pana, czy można się zapisać do Klubu, by porozmawiać z jednym z kosmitów? Dowiedzieć się, jak żyją tam, u siebie, w kosmosie… – Mniej więcej taki był sens wypowiedzi – zamiar odbycia rozmowy [!] z istotą pozaziemską! W pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś stroi sobie żarty, gdy nagle uświadomiłem sobie, że w pierwszych słowach mój rozmówca upewnił się, że chodzi o klub kontaktów kosmicznych! Wytłumaczyłem zatem, w czym rzecz, że prerogatywy Klubu nie sięgają tak daleko, że jego działalność ogranicza się, podobnie jak innych organizacji tego typu, wyłącznie do badania i popularyzowania zjawiska UFO. Po skończonej rozmowie, wziąłem do ręki firmówkę KKK i przez dłuższą chwilę z uśmiechem niedowierzania, wpatrywałem się w widniejące na niej logo z uściskiem dłoni, który u niezorientowanych mógł, niezależnie od nazwy, potęgować wrażenie  wręcz o  niezwykłym statusie Klubu Kontaktów Kosmicznych! Przypomniałem też sobie, co widocznie umknęło mojemu rozmówcy, że w jednym z komunikatów na łamach Faktów [18 z 5.05.1979], redaktor Lucjan Znicz [1926-2004] pisał min: Tak więc Klub dopracował się wreszcie własnego symbolu, który – jak się wydaje – dobrze obrazuje tak dosłowne jak i aluzyjne znaczenie KKK: dwie ściskające się dłonie oznaczać mogą zarówno coraz bardziej zacieśniające się  k o n t a k t y  między członkami klubu jak i cel jego działania, a mianowicie badanie warunków, sposobów, a może i przejawów kontaktów między mieszkańcami Ziemi, a potencjalnie istniejącymi cywilizacjami   k o s m i c z n y m i, które symbolizuje dłoń w odmiennym kolorze. Na tym jednak – opracowanej przez Berenikę Ciechańską [6] – winiecie apetyty Klubu się nie kończą: czas teraz na realizację [postulowanych zresztą przez wielu członków] znaczków klubowych. Cóż, być może, mój rozmówca przeczytał ten komunikat niezbyt uważnie i aluzyjną wzmiankę o  „kontaktach kosmicznych” potraktował dosłownie? Nie jest to niemożliwe, zważywszy, że temat UFO zawsze wywoływał u człowieka stan uniesienia czy wręcz podniecenia, do tego stopnia, że jeden z mieszkańców stolicy bezskutecznie   – co wyznał mi przy innej okazji – szukał mojego miejsca zamieszkania, sądząc, że chodzi o posesję numer „8”, podczas gdy ta cyfra oznaczała mój numer ewidencyjny na liście członków Klubu! Pikanterii temu nieporozumieniu dodaje fakt, że przy ulicy, gdzie mieszkam, akurat tego jednego numeru 8 nie ma, gdyż działka ta została połączona w jedną posesję, z leżącą obok działką o numerze 6. Takich zabawnych sytuacji można przytoczyć całe mnóstwo i jak dowodzi upływający czas, nie widać ich końca… Chichot losu?

Niezależnie od wyboru logo Klubu, wśród czytelników Faktów, wiele emocji wywołał także  tytuł cyklu >Goście z kosmosu?<, zaś jego Autor przychylał się do opinii, że nie jest sprawą oczywistą, czy UFO rzeczywiście ma cokolwiek wspólnego z kosmitami! Uznał jednak, że na zmianę tytułu jest już zbyt późno, a i znak zapytania wskazuje na warunkowość takiego porównania. Faktem jest, że cotygodniowa edycja cyklu przyciągała coraz większe rzesze czytelników z całej Polski na wieść o potencjalnych wizytach na Ziemi przedstawicieli innych cywilizacji istot rozumnych, po których oczekiwano rozwiązania wielu nabrzmiałych problemów, jakie przez tysiąclecia narosły wśród  wciąż niezadowolonych z istniejących realiów życia jej mieszkańców. Przyznaję, że także byłem nastawiony sceptycznie do  szumnie głoszonych wieści o kolejnych przykładach „wizyt” istot przybyłych skądinąd, z uwagi na wcześniejsze zainteresowania archeologią i astronomią. Dziedziny to, wydawało by się, zbyt odległe od siebie, ale wkrótce okazało się, jak szczęśliwe to było połączenie, a to za sprawą coraz liczniejszych doniesień o dziwnych śladach z przeszłości, wśród których wskazywano na te, które mogły sugerować, że mieszkańcy Ziemi już wcześniej doświadczali dziwnych kontaktów, które w szeroko pojętej ufologii określano mianem paleokontaktów.

Myśmy wkraczali już w sam środek dyskusji na temat tych „kosmicznych” odniesień do ziemskich artefaktów o zagadkowym pochodzeniu, za sprawą takich tuzów jak Charles Fort czy bardziej znany u nas Erich von Daniken; przy czym wówczas było już wiadomo, że owe rzekome „dowody” są zbyt naciągane, tym bardziej, że niemal wszystko co na pierwszy rzut oka nie znajdowało  wytłumaczenia, [wśród znalezisk bywały i takie, którymi nauka wyraźnie nie wykazywała zainteresowania –sic – i to dopiero było w tym wszystkim niezwykłe] – przypisywano działalności kosmitów! Włącznie z tymi najbardziej zagadkowymi artefaktami, do jakich należy zaliczyć tzw. megality, które z  wyglądu do złudzenia przypominają…  kształty UFO! Tego już było dla mnie za wiele! Jakkolwiek interesująco przedstawiały się związki domniemanych „gości z kosmosu” z młodą dziedziną nauki, jaką była wówczas raczkująca >inżynieria genetyczna<, nikt nawet nie zająknął się, by zadać oczywiste pytanie: Co w tym czasie robili i jak zareagowali autochtoni? Jeśli nie ukrywali prawdy, to dlaczego dziś ma to miejsce i to w skali całego globu!? Przed kim i dlaczego ukrywa się prawdę? Genetyka, to dziedzina  może  młoda, ale wszak jej domena to jak by nie było… kwestia pochodzenia życia na Ziemi! Zatem – jak to życie z nieodłącznymi naczelnymi wraz z Człowiekiem, pojawiło się w pustym Wszechświecie!

Jednym słowem, było coraz ciekawiej ale też zbyt pięknie, by mogło dotyczyć prawdziwych zdarzeń, zważywszy na nikłe ślady pobytu [!] przedstawicieli istot rozumnych z kosmosu, nie mówiąc już o tym, że najwyraźniej „Oni „nie zamierzali się ujawniać, choć przy tak zaawansowanej technice, nic i nikt  nie zagrażało.  Chyba więc nie tędy droga, coraz częściej rozważałem właśnie taką możliwość:  „Oni” bynajmniej nie unikają stałego kontaktu, a ta cała zagadkowość wynika stąd, że wszystko rozgrywa się pomiędzy mieszkańcami Ziemi; ktoś z kimś najwyraźniej bawi się „w kotka i myszkę”, zaś ci ostatni po prostu nie dopuszczają takiej myśli do siebie… Chociaż, kto wie? Gdzie zatem leży przyczyna całego zamieszania? Przeinaczania faktów i ukrywania przeszłości? Wreszcie, dlaczego wśród tych wszystkich zagadek wypłynął temat UFO, czymkolwiek one są?! Może prawda na temat UFO jest inna, i stąd tyle narosłych przez tysiąclecia nieporozumień? Czyżby komuś zależało na podtrzymywaniu mitu o >gościach z kosmosu<? Zapewne, skoro najwięksi ze znawców tematu UFO spoza wszelkich układów, mający dostęp do źródłowych materiałów o UFO, ni stąd ni zowąd byli skłonni założyć >tajny uniwersytet<, w kuluarach którego, na organizowanych od czasu do czasu kompletach, przekazywano sobie poufne informacje na temat przebiegu >incydentów z UFO<, ściszając głos przy wymienianiu ich niezwykłych z naszego punktu widzenia osiągów!… To jedna strona zagadnienia.

Drugi biegun zajmują  z kolei piewcy hipotezy, bazującej na mocno wątpliwym dogmacie, jakim jest równanie UFO = ETI. Oni z kolei bez żenady odrzucają z relacji obserwatorów wszelkie dane, które mogły by naruszyć nie tyle ów dogmat ile ich wewnętrzną potrzebę zajmowania się tematem, który w jakimś stopniu  nobilituje i urasta do rangi >być albo nie być< tej największej zagadki epoki, jak określa się fenomen UFO! Innymi słowy, jest temat, w którym zagadka goni zagadkę, zaś oni trzymają w rękach przysłowiową puszkę Pandory i wzbraniają się ją otworzyć, bowiem wówczas stracą wszystko. Podtrzymują więc mit >gości z kosmosu<, choć jeszcze o tym nie wiedzą! Pytanie:  Kto bowiem jest w stanie ujawnić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę? Jeżeli takowa w ogóle istnieje? Wszak Wszechświat jest w ciągłym ruchu czyli bezustannie rozwija się, bazując na ruchu czyli własnych doświadczeniach, jakimi są także a może przede wszystkim >incydenty z UFO<!? Czy dlatego ich poplecznicy wyciągają najcięższe działa, by ostatecznie ugruntować w niedowiarkach przekonanie, że UFO nie istnieje, bo istnieć nie może! Ciekawe tylko co na to obserwatorzy, którzy najczęściej uśmiechają się  i odchodzą bez słowa, gdyż swoje wiedzą Myślą zapewne: Wy  nie możecie tego wiedzieć, ale TO niczym nie różniło się od widoku was, zadających kłam czemuś, o czym nie macie żadnego pojęcia! Gdyby tę opinię powiedzieli głośno… upadł by niejeden z dotychczasowych autorytetów, szczególnie na szczytach katedr, skąd głoszone są utarte przekonania, bowiem zza przyjętych paradygmatów nic więcej doń nie dociera…

Jak pogodzić tak skrajne stanowiska ze zdaniem tych, którzy, wzorem Jacquesa Vallee – zamierzają dotrzeć jak najbliżej tajemnicy UFO? Czyli jednak warunkiem realności „doświadczeń z UFO” niekoniecznie musi być uporczywe trzymanie się wątpliwej retoryki, optującej za słusznością wzoru UFO = ETI, lecz dociekanie prawdy za wszelką cenę! Nikt nie zbudował czegokolwiek trwałego na bazie półprawd, obwarowanych nakazem – bronić „za wszelką cenę”! Powiem inaczej, czy żeby dociec prawdy na temat UFO, wystarczy obstawać za tym, że „Oni” tu byli! Są teraz, a zatem  pozostaną już na zawsze! Kim zatem „Oni” są? Co o tym myśli wspomniany Don Kichot światowej ufologii, wiedząc, że od Nich nigdy, przenigdy nie dowie się niczego pewnego nawet w przypływie nagłej szczerości, skoro „od zawsze” na każdym kroku przyjęli za warunek, że jeżeli bliskie kontakty  to tylko ukradkiem, w całkowitym odosobnieniu, najwyżej z jedną Istotą Rozumną, za jaką uchodzi Człowiek, który  intelektem wszak Im nie dorównuje . Słowem – pełna izolacja zdaje egzamin? Wkrótce przekonamy się, że to ostatnie stwierdzenie, w tym szczególnym przypadku urasta wręcz do… jedynej sensownej odpowiedzi, wskazującej wprost [!]: Czym UFO jest! Taka jest prawda na temat UFO! Mało tego –

Gdyby ów warunek >pełnej izolacji< nie był spełniony, UFO nigdy by się nie pojawiały!

Innymi słowy, zagadkę genezy UFO należało zacząć rozwiązywać niejako „od końca”, drążąc temat bliskich i dalekich spotkań  na poziomie ograniczonych zmysłami doznań obserwatorów Tymczasem wszyscy szukają odpowiedzi w przebiegu >incydentów z UFO<, nie wnikając, gdzie UFO jest gdy go nie ma?! I nie chodzi przy tym o bazy na Księżycu, itp. lecz o umiejętność znikania UFO „w miejscu”! Ba, widoczne wzrokowo nie utrwalają się na błonach i vice versa – widziane na ekranie radaru bądź na zdjęciach, nie są postrzegane wzrokowo!

Daleki jestem od demonizowania UFO! Po prostu nie ma takiej potrzeby! Znane jest takie stare powiedzenie:

Zamierzasz poznać prawdę, rozwiąż problem!

W przypadku UFO problemem nie jest to, że pojawia się skądinąd i znika nie wiadomo jak i gdzie lecz przyczyna, która za tymi faktami [!] stoi. Innymi słowy, pytanie brzmi – CO wymusza takie a nie inne zachowanie UFO/ISTOT? Dlaczego jest tak a nie inaczej? Okazuje się, że w przyrodzie stanowi to żelazną zasadę – zamierzasz przetrwać w środowisku, nie narzucaj się za wszelką cenę! Bierz przykład z kameleona! Udawaj, że cię tu nie ma i nigdy wcześniej nie było! UFO nie stanowi w tym wypadku wyjątku! Niby dlaczego miało by tak być? Wykazał to w  pełni >incydent w Emilcinie<, w którym zasada „mimikry” została zademonstrowana profesjonalnie i pod każdym względem perfekcyjnie! Na każdym kroku, jaki postawili na polanie domniemani „goście z kosmosu”!

                                                                                                   Autor STUDIUM


STUDIUM I – I

0 komentarzy

STUDIUM I – II

0 komentarzy

STUDIUM I – III

0 komentarzy

STUDIUM II – I

0 komentarzy

STUDIUM II – II

0 komentarzy

STUDIUM II – III

0 komentarzy